890 milionów euro kary dla Google, niewidzialny mur Google!

2 min read
890 milionów euro kary dla Google, niewidzialny mur Google!

Internet powinien być otwartym boiskiem, ale dla każdego, kto śledził wiadomości ostatnich lat, jest jasne: sędzia ma pełne ręce roboty z jednym konkretnym graczem. Google zostało ponownie ukarane przez Komisję Europejską łączną kwotą 890 milionów euro za poważne naruszenia Digital Markets Act (DMA).

W Pixelunion wierzymy w otwarty ekosystem cyfrowy. Fakty pokazują jednak, że Google częściej zachowuje się jak władca w ‘cyfrowym feudalizmie’ niż jak neutralny usługodawca.

Co dokładnie się stało?

Komisja Europejska stwierdza, że Google nadużyło swojej pozycji na dwóch frontach:

  1. Faworyzowanie własnych usług w wynikach wyszukiwania: Google umieszczało własne usługi (takie jak Google Shopping czy loty) na samej górze, a konkurencję spychało w dół. Za to otrzymało karę 460 milionów euro.
  2. Anti-steering w Google Play: deweloperzy nie mogli informować konsumentów o tańszych opcjach poza Play Store. To przyniosło dodatkową karę 430 milionów euro.

To nie jest incydent. To wzorzec. Wcześniej gigant technologiczny otrzymał już rekordowe kary na łączną kwotę miliardów euro za praktyki wokół AdSense i Androida.

Od zakupów do zdjęć: niebezpieczne porównanie

Możesz się zastanawiać: co ma sprawa antymonopolowa o rezerwacje hoteli do przechowywania moich zdjęć w Google? Wszystko.

Zasadę ‘self-preferencing’ (faworyzowania własnych usług) można bowiem bez trudu zastosować do materiałów wizualnych. Wyobraź sobie świat, w którym własna fotografia stockowa Google lub jego obrazy generowane przez AI zawsze mają pierwszeństwo w wynikach wyszukiwania przed niezależnymi portfolio fotografów. Jeśli Google zdecyduje, że standardem ma być jego ekosystem ‘Google Photos’ albo AI Gemini, alternatywne platformy i pojedynczy twórcy stają się po prostu niewidoczni.

Ryzyko polega na tym, że jako twórcy przestajemy być “właścicielami” naszej cyfrowej obecności, a stajemy się jedynie “najemcami” na ziemi Google.

Dlaczego Google nie można ufać

Źródła kreślą obraz firmy o “patologicznym dążeniu do zysku i władzy”. Choć często obiecuje poprawę pod hasłami w stylu “do the right thing”, powtarzające się naruszenia pokazują, że kary rzędu setek milionów są dla niej jedynie “kosztem prowadzenia biznesu”.

Ponadto Google stosuje agresywny lobbing (samej tylko w Brukseli wydaje ponad 30 milionów euro rocznie), by osłabiać przepisy, które mają chronić konsumentów i małe firmy.

Podsumowanie: chroń swoją niezależność

Niedawny wyrok Trybunału UE potwierdza to, czego wielu już się obawiało: Google stosuje nielegalne praktyki, by ograniczać swobodę wyboru konsumentów. Jeśli nie przyjrzymy się krytycznie temu, jak ci strażnicy dostępu zarządzają naszym cyfrowym światem, stracimy kontrolę nad tym, jak nasza własna praca jest znajdowana i udostępniana.

W Pixelunion nadal walczymy o przejrzysty rynek.